KĄCIK PORAD

Jasnowidz Monika Sunflower Jakubczak.

Możesz kontaktować się ze mną:

biedronka2406@gmail.com

sobota, 7 marca 2015

W imię własnego dobra.

Fragment książki pod tytułem roboczym" Ośmieliłam się decydować o sobie".
Nie wiem czy będzie to tytuł ostateczny ale na razie jest jak jest:))
Ten tekst stał się inspiracją do stworzenia nowej medytacji " W imię własnego dobra".


LUKSUS PODWÓJNIE CZEKOLADOWY”.

Nie wiem jak ty ale ja całe życie byłam idealistką nakierowaną na dobro drugiego człowieka. Dobro we własnym rozumieniu a to oznaczało, że mam ludzi prowadzić na drogę mojego rozumienia ich życia. To co dla mnie było dobre w moim rozumieniu miało się stać dobrem dla innych. Proste. Nie było ze mną dyskusji. Ja wiem lepiej i już. Całkiem niedawno odkryłam, że dobro to sprawa względna, niemierzalna i indywidualna. To co dla mnie dobre okazało się nic nie warte dla ciebie. I odwrotnie. Paradoksy dobrocią podszyte. Miękkie poduszki, podnóżki wiary paradoksalnej . Dobro czym jest i czy w ogóle istnieje i czy jest potrzeba aby go definiować? Te i inne pytania cisną mi się dziś do głowy. Tyle książek, tyle filmów utkwiło mi w głowie z tragicznym pozytywnym bohaterem. Jego dobroć była wynoszona na ołtarze, poświęcanie życia w imię idei, ratowanie innych bez zastanowienia jaki to ma cel i czy ma sens dla mnie. Czy heroizm jest cnotą czy trucizną mojego życia? O mój Boże, rozsadzi mi głowę. Poddaję w wątpliwość, kwestionuję to co dla mnie przez lata stanowiło mój główny kanon postępowania. A niech to wszystko szlak............Rozsadzi mi łeb.

- Zaraz , zaraz, spokojnie i pomalutku, słyszę cieniutki delikatny głosik w mojej głowie . Ledwo przebija się przez pioruny moich pytań- zatrzymaj się na chwilę i poczuj luksus pieczonego podwójnie czekoladowego ciasta. Pamiętasz przepis?

- Tak, pamiętam. Pamiętam też, że zawsze robię to ciasto na wyjątkowe okazje, święta, urodziny, przyjęcia. Pamiętam ten smak, mocno a właściwie ciężko czekoladowy. Pierwszy kęs i bach, rozkosz.

- Chwila, chwila daj mi dojść do głosu. Czekoladowe ciasto, luksus podawania go w sytuacjach wyjątkowych ok ale czy idąc za twoim sposobem myślenia luksus ma być na specjalne okazje?
Zaproponuję ci taką rzecz, Uruchom własną wyobraźnie i zobacz za jej pomocą co by się stało gdybyś to ciasto jadła codziennie i o każdej porze dnia. Czy nadal byłoby takie luksusowe?

No nie, pewnie byłabym nim szybko znudzona, spowszedniałoby i straciło magiczną moc wyjątkowości.

-A życie, czy ma znamiona luksusu według ciebie? - słyszę dalej spokojny głos w głowie.

- Ups, mleko się rozlało , życie to proza, codzienność, nuda. Nie ma nic z luksusem wspólnego.

- Naprawdę, nie ma ? Przecież życie to niekończąca się historia, nieprzewidywalna i codziennie inna, choć pozornie można by rzec, znów wstaje słońce, znów zachodzi słońce. Owszem są w nim punkty stałe ale reszta to coś co jest płynne jak czekolada w czekoladowym cieście. Nie ma formy. Jak nie ma formy to nie ma kształtu. Roztapia się w ustach tak jak nasz język i podniebienie tym pokieruje. Życie staje się kreacją czy to nie luksus i wyjątkowa sytuacja i okazja? Życie jako luksus. Dobre, ale to mogą odczuć osoby na końcu swoich dni, kiedy mają termin ważności. Dla nich życie staje się luksusem choć jest prozą, codziennością nie nudzą się nim , wręcz przeciwnie stają w postawie delektowania się jego każdym kęsem choć codziennie tym samym. Jeszcze jeden oddech, daj mi Boże. Jeszcze jeden wydech, jeszcze jeno łypnięcie okiem na świat, na ciebie, jeszcze jeden raz proszę.....
Nic nie nudzi, nic nie jest uciążliwe, budzi się szacunek do każdej chwili. Życie staje się luksusem, oddech staje się luksusem. A ile razy w płuca wciągałaś dym? Nie myślałaś wtedy, że życie jest największą wartością. Omijałaś luksus na swoje życzenie i niezrozumienie czym życie jest. A życie nie jest frustracją, życie jest cudem każdego dnia. Życie jest prozą. Proza jest cudem życia. W imię dobra dla innych odbierali sobie życie dzień po dniu. W imię dobra dla potentatów nikotynowych, w imię dobra dla farmacji, w imię dobra szli na wojnę,w imię dobra pracowali nocami dla zbrojeniówki, w imię dobra nie przesypiali nocy wypiekając chleb, w imię dobra pracowali nocami w szpitalach, w imię dobra walczyli z nałogami bliskich, w imię dobra posiadali dzieci choć ich ciała nie miały sił na własne życie. Dziewięć żyć w imię dobra Jezusa donoszone we własnym łonie. W imię dobra wyglądaj młodo, katuj ciało, odsysaj tłuszcz. W imię dobra jedz mięso i nabijaj kabzę jego producentom. W imię dobra musisz być kul, cokolwiek to oznacza w twoich czasach. W imię dobra ale czyjego? Czy dobro ogólne istnieje, czy można go zdefiniować dla wszystkich? Nie, dobro to indywidualne podejście do własnych potrzeb. Nie ma na to wspólnej miary. Luksusem jest pozwolenie sobie wyjść poza ogół i pytać co jest moim dobrem. Wspólne dobro odebrało życie miliardom ludzi. Wojny, kolonizacje, religie i ich w imię Boga, dobro ogółu, dobro społeczne, dla dobra rodziny małżeństwa aranżowane. Dobro ogólne nie istnieje istnieje tylko twoje dobro, które może się nie spodobać innym ale pozwól sobie na luksus i miej to w nosie. Żyj tak abyś nie musiała prosić o jeszcze jeden oddech.

W głowie mam mętlik, o mój Boże w imię dobra zniszczyła sobie życie moja mama. Walczy o każdy oddech, śpiąc pod respiratorem z dziurą w krtani. W imię dobra umiera przedwcześnie. Rozumiem. A niech to wszyscy diabli. Pokręcone to życie. Wszystko co tu się dzieje jest przeciwko niemu. Jak to zmienić?

Do kupienia nowe narzędzie pracy nad sobą. Medytacja pod tytułem" W IMIĘ WŁASNEGO DOBRA" do nabycia pod mailem: biedronka2406@gmail.com