KĄCIK PORAD

Jasnowidz Monika Sunflower Jakubczak.

Możesz kontaktować się ze mną:

biedronka2406@gmail.com

piątek, 11 grudnia 2015

W poczekalni, ciąg dalszy...

Siedzę w poczekalni i widzę pudła ze spakowanymi rzeczami mojego przenośnego domu. Tak wędruję przez świat już od sześciu lat a mój dom razem ze mną. Wszystko w pudłach, walizkach i wielkich chińskich torbach. Istny bazar, tyle różnych rzeczy, potrzebnych, niepotrzebnych, zbędnych, ukochanych i tych tylko przywiązanych z jakiś sentymentalnych względów. Zapach podróży roznosi się w całej przestrzeni tymczasowości. Jestem w niej i nie ma mnie zarazem. Ta część, która chce stałości i przypisania do jednego miejsca płacze wyrwana z korzeniami a ta druga jest gotowa na znalezienie jak najwięcej dla siebie przygody, nieznanego i jeszcze nie wiem czego to się dopiero okaże. Mam różne przeczucia. W zależności, z której części mnie pochodzą. Jedne dobre, radosne a drugie przyciskają mnie pod ciężarem niewiadomego losu. Czy kiedyś będę miała swoje, aktem notarialnym zapisane miejsce?
Druga część mnie ta cygańska z odrobiną krwi nomadów woła silnym głosem " Po co ci stałość, wiatr we włosach i nowe pastwiska z żyzną glebą to jest wartość". Nie mogę pogodzić tych dwóch osobliwych temperamentów we mnie samej. Który głos jest ten z duszy, a który z pamięci przeszłych losów mojej rodziny? Czyje życie wiodę, czy moje?
Za czym tak gonię w podróży, a czego się boję w osiedleniu i stałości?
Tak sobie siedzę z kubkiem ulubionej, czarnej, świeżo zaparzonej, aromatycznej herbaty i szukam zrozumienia swoich dwóch przeciwstawnych myśli. Jak je pogodzić, jak sprawić aby wilk był syty i owca cała, i czy to jest w ogóle możliwe?
Poczekalnia....... do czego w moim życiu tym razem będzie stanowiła pomost?
A może ostatecznie rozprawię się z potrzebą ciągłych zmian i szukania ziemi obiecanej?
A może ziemia obiecana jest we mnie i niezależnie, gdzie złożę pudła, walizki i torby będzie tam mój dom, na stałe. Do końca moich dni......Jakie życie taka śmierć, nie dziwi nic........

wtorek, 8 grudnia 2015

Poczekalnia.

Poczekalnia.
Między jednym a drugim stanem istnieje jeszcze pomiędzy. Pomiędzy jednym a drugim, istnieje pomost, który ma za zadanie przeprowadzić nas w następne miejsce. Czasami jest jak most zwodzony, na który musimy poczekać zanim wszechświat go opuści i będzie gotowy do naszego przejścia, lub inaczej on zostanie opuszczony abyśmy my gotowi, przeszli na drugi brzeg.
Właśnie teraz jestem w takiej poczekalni. Mam czas między jednym a drugim. Popijam herbatę, kakao, czytam, oglądam ulubione seriale. Niecierpliwość? A i owszem dopada mnie, bo nikt nie powiedział mi, że w poczekalni mogą wydarzać się cuda. Ot rozmowa na walizkach......niby nic a cieszy. Odpisanie na maila, który wzruszył do łez......łyk szybkiej zupy z gorącego kubka, też ma swój wkład do radości chwili w poczekalni, gdzie wszystko z założenia jest tymczasowe. Ale czy jest czasem straconym?
Będzie jeśli tak do tego podejdę, ale jeśli docenię, stanie się częścią mojego życia...... jedną z wielu.

sobota, 5 grudnia 2015

CZYTADŁO: " Droga do siebie. Smak luksusu podwójnie czekoladowy".

Bardzo się cieszę, że postawiłam kropkę po ostatnim zdaniu. Powstało, mam nadzieję, interesujące czytadło. Poruszam ze sobą intrygujące tematy, znajduję wskazówki i proste rozwiązania. Poddaję w wątpliwość sposób myślenia i odnajduję swoją prawdę. Publikowałam na Facebooku fragmenty. Jeśli ktoś ma ochotę poczytać to z prawdziwą przyjemnością mogę przesyłać czytadło w postaci pdf na maila. Koszt 20 zł. Nr konta podam w mailu.
Osoby, które ukończyły kurs " Delicious Life " mają czytadło za darmo jako uzupełnienie kursu. Wszystkich chętnych w związku z tym proszę o maila.



sobota, 28 listopada 2015

Kurs metody „Delektowanie życiem” /„Delicious Life” w Kobylinie koło Grójca 15 - 17 stycznia

Serdecznie zapraszam na kurs metody "Delektowanie Życiem"/"Delicious Life"
 
do Kobylina koło Grójca 50km od Warszawy :)
 
termin kursu: 15 - 17 stycznia 2016r.

miejsce kursu: http://www.palackobylin.pl/
 
 kameralna grupa do 10 osób
 
zapisy i wszelkie szczegóły:
 
 

czwartek, 26 listopada 2015

Rozkosz nic nie robienia.

Czy ja chcę coś napisać, czy ja muszę już pisać, czy ja jestem wolna czy zajęta? Nawet jak jestem wolna, czuję się zajęta nawet nie wiem czym, zdaje się, że samym poczuciem bycia zajętą.
Skąd takie przywiązanie do iluzji? Przecież faktycznie nie istnieje stan, a nam się wydaje, że istnieje.
Wyczuwam napięcie w ciele, kiedy nie mam nic do zrobienia no chyba, że jestem padnięta i po prostu nie mam siły aby coś robić, wtedy czuję się usprawiedliwiona. Ale jak wiem, że siły mam tylko chęci do działań brak, to niepokój wchodzi i niezadowolenie z samej siebie, tak jakby ktoś mnie cały czas obserwował i poddawał krytyce moje „lenistwo”. Mój stan nic nie robienia staje się moim iluzorycznym grzechem. Włoskie „Dolce far niente”, czyli rozkosz z nic nie robienia, słodkie nieróbstwo staje się wyzwaniem z górnej, luksusowej pułki.
Tak…. mogę to zdiagnozować jako kierat. Stare słowo, współczesnym mało znane lub w ogóle nie znane. Oznacza ni mniej ni więcej, urządzenie wykorzystujące siłę pociągową zwierząt do napędu maszyn rolniczych. Konie lub woły chodzą w kole a jak przestają, to z bacikiem pan i władca bije je po zadzie. Chodzą tak do znudzenia i kompletnego wyczerpania. Mam taki kierat w głowie. Jeszcze to, jeszcze to, nawet przestawiam różne rzeczy w inne miejsca, jak nie mam nic konkretnego do zrobienia. Jakby nie wypadało nic nie robić. Jeśli nie mam pracy wstyd mi, że jestem nieproduktywna. Ktoś może określić mnie darmozjadem lub leniem. Więc co mnie do niej motywuje tak naprawdę? Prawdziwa potrzeba, pasja czy przymus wynikający z lęku przed dezaprobatą?
Człowiek pracowity to ten, który jest wartością tej ziemi a nierób to darmozjad. Nie zapracowuje na swój wikt i opierunek. Ten wzorzec mam zapisany w ciele, w pamięci i Bóg wie gdzie jeszcze.
Słyszę wciąż żywe słowa- no rusz się. Mama się tak ruszała, tata się wciąż ruszał, ja musiałam się wciąż ruszać, tylko siostra potrafiła to olać. A może nie olała tylko musiała się ruszać w inny sposób.
Nie nauczyłam się, a właściwie nie miałam wzorca nic nie robienia ani delektowania się brakiem czynności hm….... Nikt mi nie powiedział- jak pięknie nic nie robisz! Powiedział za to -jak pięknie pracujesz!
Czy rozkosz nic nie robienia drogi czytelniku jest grzechem?
A może jest naturalną częścią naszego życia, a może wymysłem leniwych ludzi?

wtorek, 10 listopada 2015

Kurs metody „Delektowanie życiem” /„Delicious Life” w Dublinie 5 - 7 luty 2016

Serdecznie zapraszam na kurs metody "Delektowanie Życiem"/"Delicious Life" do Dublina :)
termin kursu: 5 - 7 luty 2016
kameralna grupa do 10 osób
zapisy i wszelkie szczegóły:
 
 

poniedziałek, 26 października 2015

PRAKTYKOWANIE ŻYCIA

Obiecałam sobie, że ważną sprawą dla mnie, będzie codzienne praktykowanie życia w pasji.
Praktykowanie czyli dotykanie w praktyce tego kim jestem i kim jeszcze mogę się stać.
Dziś praktykuje od rana tę część siebie, którą lubię nazywać pisarką od serca. Moje pisanie od rana jak łyk porannej kawy budzi mnie do aktywnego życia. Mam dziś również chęć namalować motyle i zrobię to, kiedy poczuję, że to właśnie ta godzina i ta minuta. Usiądę wtedy rozłożę farby i będę praktykować tę część siebie, którą lubię nazywać intuicyjną malarką. Dziś wiem, że powstanie stado motyli. Już przed pisaniem wyszukiwałam w internecie najpiękniejszych wzorów skrzydeł. Uczyłam się ich faktury, struktury a przede wszystkim praktykowałam swoje preferencje i własny gust. Cudownie zaczęłam dzień. Rodzę od samego rana dzieło swojego życie poprzez różne czynności i ich praktykowanie. Oj zapomniałam, że z samego rana praktykowałam tę część siebie, którą lubię nazywać kocią koleżanką. Przytulanie zwierząt, rozmowa z nimi lub nawet samo patrzenie na nie, to praktykowanie tej części mnie, którą lubię nazywać bliskością ze wszystkim co istnieje. Praktykuję wszystko na co mam chęć i co składa się na moje świadome życie. Nie uciekam od powtarzalności wręcz przeciwnie zasycam się nią , stymuluje i tworzę w tej przestrzeni poczucie spełnienia i przyjemności. Nie czekam na cud, że życie samo mi coś przyniesie. Wiem już, że nie przyniesie mi nic bez mojego udziału. Ja to przecież moje życie. Moje myśli, odczucia i moje działania. Moja aktywność to życie a moja bierność to moja śmierć. Praktykuję codziennie wiele innych moich stron i właśnie teraz jak to robię czuję, że życie jest we mnie a nie obok mnie. Codziennie mam rytuały ale nie, nie nie w starym znaczeniu powtarzania tego co pasją moją nie jest tylko przymusem. Dziś mam dobrowolne radosne powtarzanie czyli praktykowanie tego co sprawia mi radość i stanowi nieodłączny element życia , który musi się wydarzyć bo bez niego nie mogłabym istnieć ja jako ja. Tak, tak nawet gotowanie, sprzątanie i czyszczenie kuwety jest pasją codziennego dnia. Kochając swoje życie kocham wszystko co na nie się składa. Kocham zmiany siebie, odkrywanie swoich nowych stron, więc praktykuję codziennie metody, techniki, które wybrałam na dany moment aby posunąć się do przodu w odkrywaniu nowoczesnej ja. Praktykuję co oznacza moją aktywność. Praktykowanie z założenia ma zawartą powtarzalność ale nigdy dwa razy nie wydarzy się taka sama. Nie ma w niej nudy jest kreacja, niebanalna, nieprzewidywalna ale stała.
Tak sobie pomyślałam, że nawyk praktykowania własnego życia jest najwspanialszym prezentem jaki możemy sobie dać. A nawyk wytwarza się przez powtarzanie. Do perfekcji doskonalenia się dochodzimy właśnie przez codzienne powtarzanie tego, w czym chcemy się doskonalić lub inaczej w czym chcemy dojść do zadowalających nas wyników. Manna z nieba nie spadnie, bo i po co? Dajmy sobie radość odpowiedzialności za nie i radość ze stwarzania wszystkiego, co wejdzie w jego skład. Bo stwarzanie to jego sens. I jeszcze jedno w tym praktykowaniu nie istnieje żadne musisz, tu istnieje możesz jeśli chcesz, jeśli jest to twoją wolą i świadomą chęcią bycia w takiej aktywności.

- Pięknie powiedziane- słyszę cichutki acz donośnie brzmiący głos w mojej głowie- nic dodać nic ująć. Jestem szczęśliwa, że wreszcie mówimy jednym głosem w połączeniu. Ty i ja, dusza i ciało wreszcie zjednoczone i ujednolicone.